Wczoraj w jednym z liceów w pobliskim mieście (tak, mieszkam na wsi) był dzień otwarty. Ja jako osoba bardzo niezdecydowana nadal nie wiem gdzie pójdę do szkoły, mimo tego, że za dwa tygodnie zacznie się składanie podań. Jechało kilka osób z mojej klasy a, że już wcześniej miałam tę szkołę na uwadze, pojechałam z nimi.
Wstałam o 6:30 i jak każdy zadbałam o swój wygląd, co było syzyfową pracą bo skóra na mojej twarzy niedługo zacznie schodzić płatami. Cóż... Chcesz być piękna? Musisz pocierpieć! No, ale jak czwarty z kolei lek na trądzik mi nie pomoże, to pozostanie mi tylko popaść w depresję. Później pojechałam do koleżanki i siedziałam u niej dwie godziny. Ja wielka abstynentka poczęstowałam się Malibu z mlekiem ( tak na odstresowanie). Wnioski? Bleeeee, co za ochydztwo!
Około godziny 10 ja, moja koleżanka i kolega pojechaliśmy rozklekotanym busem na spotkanie z przeznaczeniem. Stres jak w dniu egzaminów. Nie lubię być w centrum uwagi, nie lubię jak ktoś się na mnie patrzy, nie lubię nic robić z osobami, których nie znam. Tak, więc wiadomo jak się czułam wchodząc do tej szkoły, a tam BUM! Tłum licealistów i innych gimnazjalistów, wszyscy się patrzą, zaczyna się rzucanie docinków i zaczepianie. Nauczyciele już na wejściu robią zdjęcia.
W środku przejęły nas dwie dziewczyny z drugiej klasy, polubiłam je od razu, były "spoko ".
Mnie najbardziej interesowała klasa turystyczno- językowa z językiem francuskim, gdyż niemieckiego nie znoszę. Modlę się nad nim trzy lata i moje umiejętności kończą się na :
~ Ich haiße Wiktoria.
~ Ich 16 Jahre alt.
~ liczenie do 100
Jestem geniuszem ( zapewne zrobiłam błąd w którymś zdaniu).
Szkoła nie jest duża, nauczyciele wydają się fajni i uczniowie też. Spodobała mi się, więc na pewno złożę tam podanie.
Potem poszliśmy do "Mac'a" bo w naszych brzuchach doszło do III wojny światowej. Trochę pobłądzilismy po mieście, ale szczęśliwie dotarłam do domu.
Wiktoria.
środa, 29 kwietnia 2015
Szkoła!
Im bliżej do końca roku, tym coraz trudniej mi wytrzymać. I tak nic nie robimy na lekcjach, więc po jakiego gwinta mamy tam chodzić? Egzaminy napisane? Napisane! Podręczniki przerobione? Przerobione! Mamy sprawdziany? Nie!
Ugh!
Dzisiejsza lekcja niemieckiego mnie dobiła. Wyobraźcie sobie :
Siedzicie na lekcji, słuchacie nagrania i macie odpowiedzieć na jakieś tam pytania, tyle, że nie rozumiecie ani jednego słowa z nagrania i z pytań. Nauczycielka się na ciebie patrzy, ponieważ widzi, że nic nie robisz, ale ci nie pomoże.
Jeszcze dwa miesiące tej katorgi. Boże miej mnie w swojej mocy, bo nie wyrobię!
Kiedy dzisiaj rano przyjechałam do szkoły okazało się, że na polskim będziemy robić głupie kotyliony, a ja o tym kompletnie zapomniałam i nic ze sobą nie wzięłam. Moim jedynym ratunkiem była wychowawczyni mojego brata. Poleciałam na ostatnie piętro szkoły do podstawówki i poprosiłam ją o bibuły: czerwoną i białą. Zgodziła się mi je dać, ze względu na to, że mój brat chodzi do jej klasy. Wreszcie ten głupek się na coś przydał. Czy ktoś z was ma brata o siedem lat młodszego i rozumie mój ból?
Żeby tego było mało moja mama zaszła w ciążę. Połowa drugiego miesiąca, ale już sporo przytyła, a za trzy tygodnie komunia mojego brata. Nie może nic dla siebie znaleźć, ale według mnie to jej najmniejszy problem, ponieważ na komunii będzie mama mojego taty, która jak się dowie, że jest w ciąży to taką akcję urządzi, że głowa mała. Pewnie nic z tego nie rozumiecie, więc wam wyjaśnię.
Mój tata popełnił samobójstwo dwa lata temu. Rok temu moja mama zaczęła spotykać się ze swoim znajomym i teraz są razem, i to właśnie z nim "wpadła ". Jej chłopak nie jest pięknością, ale jest dobry, szanuje mamę i zaakceptował nas. Bardzo go lubię i mój brat też. Ostatnio do mojej mamy zadzwoniła babcia i zaczęła jej gadać, żeby ona się zastanowiła z kim jest i, że nie może tak być, żeby ona się "tego" wstydziła. Tak nawet nie nazwała go po imieniu. Moja mama jej odpowiedziała, że " ładna miska jeść nie daje " i, że ona sobie takiego życia nie wybierała. To nie ona nas zostawiła.
Pewnie zastanawiacie się nad tym, że moja mama tak szybko się pozbierała po tacie, ale tak nie jest. Ona nadal go kocha, ale jest młoda i ma szansę ułożyć sobie życie. Tym bardziej, że ciągle się przeprowadziliśmy, nie mieliśmy swojego mieszkania a pod sam koniec swojego życia, mój tata był alkoholikiem. Co się z tym wiąże w naszym domu nie było za wesoło.
Wracając do tematu, naprawdę boję się reakcji babci. Mam nadzieję, że bez potrzeby.
Jutro ostatni dzień szkoły i apel, a później weekend majowy. Taaak...same nudy mnie czekają.
Wiktoria.
Ugh!
Dzisiejsza lekcja niemieckiego mnie dobiła. Wyobraźcie sobie :
Siedzicie na lekcji, słuchacie nagrania i macie odpowiedzieć na jakieś tam pytania, tyle, że nie rozumiecie ani jednego słowa z nagrania i z pytań. Nauczycielka się na ciebie patrzy, ponieważ widzi, że nic nie robisz, ale ci nie pomoże.
Jeszcze dwa miesiące tej katorgi. Boże miej mnie w swojej mocy, bo nie wyrobię!
Kiedy dzisiaj rano przyjechałam do szkoły okazało się, że na polskim będziemy robić głupie kotyliony, a ja o tym kompletnie zapomniałam i nic ze sobą nie wzięłam. Moim jedynym ratunkiem była wychowawczyni mojego brata. Poleciałam na ostatnie piętro szkoły do podstawówki i poprosiłam ją o bibuły: czerwoną i białą. Zgodziła się mi je dać, ze względu na to, że mój brat chodzi do jej klasy. Wreszcie ten głupek się na coś przydał. Czy ktoś z was ma brata o siedem lat młodszego i rozumie mój ból?
Żeby tego było mało moja mama zaszła w ciążę. Połowa drugiego miesiąca, ale już sporo przytyła, a za trzy tygodnie komunia mojego brata. Nie może nic dla siebie znaleźć, ale według mnie to jej najmniejszy problem, ponieważ na komunii będzie mama mojego taty, która jak się dowie, że jest w ciąży to taką akcję urządzi, że głowa mała. Pewnie nic z tego nie rozumiecie, więc wam wyjaśnię.
Mój tata popełnił samobójstwo dwa lata temu. Rok temu moja mama zaczęła spotykać się ze swoim znajomym i teraz są razem, i to właśnie z nim "wpadła ". Jej chłopak nie jest pięknością, ale jest dobry, szanuje mamę i zaakceptował nas. Bardzo go lubię i mój brat też. Ostatnio do mojej mamy zadzwoniła babcia i zaczęła jej gadać, żeby ona się zastanowiła z kim jest i, że nie może tak być, żeby ona się "tego" wstydziła. Tak nawet nie nazwała go po imieniu. Moja mama jej odpowiedziała, że " ładna miska jeść nie daje " i, że ona sobie takiego życia nie wybierała. To nie ona nas zostawiła.
Pewnie zastanawiacie się nad tym, że moja mama tak szybko się pozbierała po tacie, ale tak nie jest. Ona nadal go kocha, ale jest młoda i ma szansę ułożyć sobie życie. Tym bardziej, że ciągle się przeprowadziliśmy, nie mieliśmy swojego mieszkania a pod sam koniec swojego życia, mój tata był alkoholikiem. Co się z tym wiąże w naszym domu nie było za wesoło.
Wracając do tematu, naprawdę boję się reakcji babci. Mam nadzieję, że bez potrzeby.
Jutro ostatni dzień szkoły i apel, a później weekend majowy. Taaak...same nudy mnie czekają.
Wiktoria.
wtorek, 28 kwietnia 2015
Witam wszystkich!
Witam każdego kto tu zajrzy czy to przypadkiem, czy...( no raczej przypadkiem...).
Nazywam się Wiktoria, mam 16 lat i za dwa miesiące kończę gimnazjum. Jest! Nareszcie! Trzy lata w tym więzieniu to stanowczo za dużo.
Zawsze chciałam pisać pamiętnik, tylko nigdy mi to nie wychodziło. Zaczynało się od " Drogi Pamiętniku ", w dalszej części było " Byłam w szkole i było pełno śmiechu... ", a kończyło na " Odezwę się niedługo, papa". Nie za ciekawe, prawda?
No, ale, że teraz zaczyna się jeden z ważniejszych etapów mojego życia, chciałabym go opisać.
Mam nadzieję, że was czytających moje wpadki językowe, ortograficzne czy Bóg wie jakie was nie przerażą, a takowe na 100% się pojawią, bo nie jestem ani idealna, ani nie jestem polonistką.
Wiktoria.
Nazywam się Wiktoria, mam 16 lat i za dwa miesiące kończę gimnazjum. Jest! Nareszcie! Trzy lata w tym więzieniu to stanowczo za dużo.
Zawsze chciałam pisać pamiętnik, tylko nigdy mi to nie wychodziło. Zaczynało się od " Drogi Pamiętniku ", w dalszej części było " Byłam w szkole i było pełno śmiechu... ", a kończyło na " Odezwę się niedługo, papa". Nie za ciekawe, prawda?
No, ale, że teraz zaczyna się jeden z ważniejszych etapów mojego życia, chciałabym go opisać.
Mam nadzieję, że was czytających moje wpadki językowe, ortograficzne czy Bóg wie jakie was nie przerażą, a takowe na 100% się pojawią, bo nie jestem ani idealna, ani nie jestem polonistką.
Wiktoria.
Subskrybuj:
Posty (Atom)